wtorek, 10 listopada 2015

RITA (opowiadanie)



BIG BIG BANG
-Wiem, że jesteśmy mistrzami w maskowaniu śladów mojej obecności w tym domu, ale coraz częściej boję się, że wujek wie o naszym romansie.
-Rita… gdyby wiedział, to powiedziałby Alanowi, a Alan twojej mamie. Jesteśmy bezpieczni. Wyluzuj troszkę.
Dziewczyna spojrzała na swojego młodego kochanka. Jego doskonałe ciało peszyło ją. Wyglądał jak DAVID Michała Anioła, piękny w każdym calu. Idealnie umięśniony, skomponowany, każdy mięsień spełniał swoje zadanie, wysoki (przez co nie raz Rita czuła się przytłoczona jego obecnością) , czysta blada cera bez ani jednej skazy, mocno zarysowana szczęka, wydatne kości policzkowe, może troszkę za duży nos, ale Ricie podobał się w każdym calu, wysunięte  czoło, hebanowe krótkie włosy, lekki zarost i piękne brązowe oczy. Był w każdym calu doskonały. Często zastanawiała się, dlaczego zwrócił na nią uwagę, ale nie przywiązywała do tego dużej wagi. Cieszyła się, że w ogóle ktoś na nią spojrzał inaczej niż przez pryzmat zbędnych kilogramów i wielu niedoskonałości.
-O której wraca twój brat?-zapytała cicho. Chłopak nie odpowiedział tylko dalej patrzył na nią.- Tolga?!
-Słucham?
-O. której. Wraca. Alex.? – powtórzyła wolniej, dokładnie wypowiadając każde słowo.
-Przepraszam, zapatrzyłem się na twoje ręce. Wraca o 3.00 w nocy. Odwiozę cię pod dom.
-Nie, lepiej nie bo jak starsi cię zobaczą to mogą się domyślić. – spojrzała na zegarek na ścianie.- Jest 23.00, co robimy?
-Co chciałabyś robić? Może zrobimy coś do jedzenia?
-Masz rację Tolga, jestem głodna po tym maratonie.
-Włączę muzykę.
Pięć minut później tańczyli w takt GRACE KELLY po całej kuchni, Tolga obejmował Ritę ubraną w jego koszulę, która sięgała jej praktycznie do kolan. Nienawidził kiedy zasłaniała swoje piękne ciało, ale nie wiedział dlaczego w ogóle to robi. Nigdy nie kochali się nadzy, to znaczy… ona, bo on zawsze był rozebrany, Rita zaś miała na sobie długą koszulę lub podkoszulek.
W końcu zabrali się za kolację. Rita rozbiła jajka i chciała je ubić razem z mąką, ale Tolga podszedł do niej i zaczął się o nią ocierać.
*****
-Taki z ciebie kucharz, a nic nie zrobiliśmy. – poskarżyła się Rita.
-Zdecydowanie bardziej wolę się z tobą bzykać niż stać przy garach.
Nienawidziła tego słowa. Budziło w niej odrazę do własnego ciała, ale nie wiedziała jak mu to powiedzieć. Nagle usłyszeli jak ktoś otwiera drzwi na dole. Tolga szybko wstał i podbiegł do okna.
-To Alex! Wrócił wcześniej!- chłopak panikował.  
-Spokój, tylko on nas może uratować. – mówiła cicho Rit ma.- Ubiorę się szybko ty też to zrób, zanim przejdzie przez ogród i otworzy drzwi, ja zdążę wejść do piwnicy i wyjdę tylnym wyjściem. Wyluzuj Tolga bo się domyśli, że coś jest nie tak. Ok, ubrana jestem teraz ukryj szybko opakowania po gumkach ja lecę. Hej!
Rita zbiegła szybko do piwnicy i nasłuchiwała czy Alex już jest w domu. Usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Chciała już wyjść kiedy usłyszała słowa starszego brata.
-Tolga!!! Czyś ty kompletnie ochujał?!- krzyknął.
-Co ci się dzieje ?! Opanuj się, bo sąsiadów pobudzisz. O co chodzi ?
-O co? O co?! O Klarę chodzi geniuszu!
-Co z nią? –Tolga nie wiedział czy Rita już wyszła czy nie, a nie chciał, żeby dowiedziała się o jego małym skoku w bok. Nie byli parą, ale od pewnego czasu starał się, aby ona czuła się jak najlepiej. Nie chciał robić z niej dziwki czy przygody na kilka nocy.
-Nie odbierasz od niej telefonów i SMS’ów. Wiesz co się z nią dzieje?
-Nie i jakoś mnie to nie interesuje. Dziewczyna nie zna umiaru i nie rozumie słowa DOŚĆ.
-To może zainteresuje cię to, że jest w ciąży kretynie.
Chłopak oniemiał, natomiast Rita wybiegła na tyły ogromnego domu i szybko przeskoczyła przez płotek oddzielający dwie posiadłości. Była załamana słowami Alexa. Miała nadzieję, że Tolga jest jej wierny, a przynajmniej, że będzie zabezpieczał się z innymi dziewczynami. Specjalnie dla niego zaczęła brać tabletki antykoncepcyjne i środki powstrzymujące okres. Zmieniła się dla niego, okłamywała rodziców i zgodziła się na ten cały chory układ. Nie byli rodziną, ale w oczach innych on był jej kuzynem. Synem siostry Alana, ojczyma Rity.  Wszystkie fakty zaczęły do niej w końcu docierać. Teraz wszystko się zmieni, ona musi pierwsza to zakończyć i zacząć żyć na nowo. Załamana oparła się o drzewo i spuściła głowę. Nagle usłyszała szelest liści, było jej już wszystko jedno, czy ktoś ją rozpozna czy nie. Romans jest już skończony.
-Ile to już trwa ?
Od razu rozpoznała głos przyjaciela Tolgi, Tatuma.
-Siedem miesięcy, ale to już przeszłość.
-Tak właśnie myślałem. Nie boisz się, że powiem o tym komuś?
-Wszystko mi jedno.- wzruszyła ramionami.- Już za późno na jakiekolwiek groźby. Tolga będzie ojcem.
-Klara?
-Tak…
W tym samym czasie Tolga krążył po domu jak zwierzę w klatce. Zadzwonił do Klary i słowa brata okazały się prawdą. Zastanawiał się czy Rita słyszała ich rozmowę. Próbował się do niej dodzwonić, ale miała wyłączony telefon. Miał ochotę zadzwonić do wujka, ale nie mógł wymyślić powodu w sprawie jakiej mógł dzwonić do Rity. Uświadomił sobie, że sypiał z nią siedem miesięcy i tak naprawdę nic o niej nie wiedział, ale jutro była niedziela więc wybierze się do wujostwa pod pretekstem odwiedzin swojej chrześniaczki . A jeśli ona słyszała tą rozmowę? Pomyślał. Stanął nagle przerażony. Ona nigdy mu tego nie wybaczy, zerwie z nim kontakty i już nigdy się do niego nie odezwie. Już nigdy nie dotknie jej brązowych włosów, nie obejmie, nie poczuje jej podniecenia kiedy był w pobliżu. Nie wiedział jakie uczucie go przepełniło, ale był pewien, że musi rozwiązać wszystkie sprawy i być z Ritą.
*****
Klara… wysoka blondynka z przesłodzoną twarzyczką. Same problemy. Tolga nie rozumiał teraz jak mógł się z nią spotykać mając koło siebie taką fantastyczną kobietę jak Rita.
-Zabezpieczałem się sypiając z tobą.
-Ale pod prysznicem nie.
Chłopak przeanalizował wszystkie za i przeciw, starał sobie przypomnieć jak to było, ale przed oczami miał cały czas piękne nogi Rity. Z nią nie zabezpieczał się już pół roku. Z Klarą przespał się miesiąc temu na imprezie w jej domu i później jeszcze kilka razy, kiedy Rita wyjechała przeprowadzić wywiad z jakimś aktorem. Klara i je koleżanki odwiedziły restauracje gdzie był szefem kuchni. Wydawało mu się wtedy, że to w porządku w końcu nie obiecali sobie dozgonnej wierności lub coś w tym stylu.
-Czego oczekujesz ode mnie?- zapytał.
-Ślub. Huczne wesele. Urodzę ci dziecko, a ty zapomniesz o swojej kochance.
-Skąd o niej wiesz?!
-Nie ważne. Jesteś dorosłym mężczyzną masz 24 lata, po co ci małolaty jeśli możesz mieć prawdziwą kobietę przy sobie. Nasze dziecko nie może wychowywać się bez rodzica.
-Co chcesz mi przez to powiedzieć?
-Jeśli nie będziemy wychowywali dziecka jako rodzina to usunę zarodek. Mam jeszcze taką możliwość.- dziewczyna mówiła beznamiętnym tonem, tak jakby rozmawiali o zakupach.
-Nie możesz mnie do tego zmusić. Przecież ja cię nie kocham, nie czuję nic do ciebie.
-Mogę spokojnie bez tego żyć.
-Czy mogę się zastanowić?
-Masz dwa tygodnie.
*****
CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ…
Zwykłe spotkanie u wujka i cioci. Zwykłe spotkanie….  Z nim …. Rita powtarzała to jak mantrę od rana. Denerwowała się strasznie. Nie widziała Tolgi już cztery miesiące. Podobno zaręczył się z Klarą i planują za dwa miesiące szybki ślub. Bała się, że jeśli ją zobaczy mógłby się czegoś domyślić, ale uspokoiła się kiedy ubrała w dużą niebieską koszulę i czarną spódnicę. Wyglądała tak jak zawsze z kilkoma kilogramami więcej.
-Zbieraj się kochanie.- Alan wszedł do jej pokoju i pomógł zabrać torbę. Piętnaście minut później byli już na miejscu.
Wujek i ciocia przywitali się z rodzicami Rity i z dziewczyną. Ona zaś czekała na moment kiedy on wyjdzie, ale nic takiego się nie stało. Za to Alex przyglądał jej się nad wyraz z przesadną uwagą. Kiedy wszyscy zaczęli wchodzić do salonu, Rita wiedziała już dlaczego Tolga nie wyszedł do nich, był zajęty swoją narzeczoną. Dziewczyna spuściła wzrok i usiadła na miejsce.
Kiedy ją zobaczył, wydawało mu się, że kiedy popatrzył na nią to zobaczył anioła. Bardzo smutnego anioła, na twarzy schudła, ale jej ciało wydawało mu się jakieś inne. Kiedy zasiedli do stołu jego mama zapytała:
-Chcecie kawę?
Rita poderwała głowę i szybko zaprzeczyła, nawet troszkę zbladła. Siedzący obok niej Alex spytał czy wszystko w porządku. Odpowiedziała mu, że tak, ale nie lubi zapachu kawy. A to dziwne... Zaraz, zaraz!!!
-RITA!-krzyknął Tolga i zerwał się z miejsca. Podbiegł do niej i siłą zepchnął z krzesła i zaciągnął do swojego pokoju.
-Ty…ty…- próbował znaleźć słowo opisujące jego uczucie do niej w tej chwili.
-Słucham cię Tolga.
-Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?
-Co takiego? – zapytała pobladłymi wargami.
-Jak to co?! Że jesteś w ciąży! Myślałaś, że się nie domyślę!
-I co zrobisz ? Nic! Masz narzeczoną i dziecko w drodze, mną się nie musisz przejmować, urodzę je, ale nie bój się nie przyznam się, że to twoje dziecko. Zresztą … Tatum postanowił mi pomóc.
-Tatum ?! Co on ma z tym wspólnego?
- Nie krzycz. Nie można krzyczeć na kobietę w ciąży.
-Przepraszam. Powiedz mi proszę, co Tatum ma wspólnego z twoim życiem.
Rita milczała chwilę i wpatrywała się w jego twarz. Kochała go całą sobą, ale nie mogła mu przeszkodzić w jego szczęściu. Jeśli przyznali by się rodzicom do romansu prawdopodobnie już nigdy by się nie zobaczyli lub musieli by razem uciekać. Nie chciała dla niego i dziecka takiego życia więc podjęła najlepszą decyzję jaką mogła.
-Tatum zgodził się uznać dziecko za swoje i poślubić mnie. Będzie je wychowywał i kochał jak swoje własne, które zresztą bardzo chciał by ze mną mieć. Nie mogę żądać od ciebie takiego poświęcenia. Tatum wyznał mi miłość i oświadczył mi się dwa tygodnie temu.

Tolga wciągnął głośno powietrze i usiadł ciężko na łóżku, w jego oczach pojawiły się łzy. Łzy bezradności … 


TOLGA
TATUM
RITA