![]() |
| BIG BIG BANG |
-Wiem, że
jesteśmy mistrzami w maskowaniu śladów mojej obecności w tym domu, ale coraz
częściej boję się, że wujek wie o naszym romansie.
-Rita… gdyby
wiedział, to powiedziałby Alanowi, a Alan twojej mamie. Jesteśmy bezpieczni.
Wyluzuj troszkę.
Dziewczyna
spojrzała na swojego młodego kochanka. Jego doskonałe ciało peszyło ją.
Wyglądał jak DAVID Michała Anioła, piękny w każdym calu. Idealnie umięśniony,
skomponowany, każdy mięsień spełniał swoje zadanie, wysoki (przez co nie raz
Rita czuła się przytłoczona jego obecnością) , czysta blada cera bez ani jednej
skazy, mocno zarysowana szczęka, wydatne kości policzkowe, może troszkę za duży
nos, ale Ricie podobał się w każdym calu, wysunięte czoło, hebanowe krótkie włosy, lekki zarost i
piękne brązowe oczy. Był w każdym calu doskonały. Często zastanawiała się,
dlaczego zwrócił na nią uwagę, ale nie przywiązywała do tego dużej wagi.
Cieszyła się, że w ogóle ktoś na nią spojrzał inaczej niż przez pryzmat
zbędnych kilogramów i wielu niedoskonałości.
-O której
wraca twój brat?-zapytała cicho. Chłopak nie odpowiedział tylko dalej patrzył
na nią.- Tolga?!
-Słucham?
-O. której.
Wraca. Alex.? – powtórzyła wolniej, dokładnie wypowiadając każde słowo.
-Przepraszam,
zapatrzyłem się na twoje ręce. Wraca o 3.00 w nocy. Odwiozę cię pod dom.
-Nie, lepiej
nie bo jak starsi cię zobaczą to mogą się domyślić. – spojrzała na zegarek na
ścianie.- Jest 23.00, co robimy?
-Co
chciałabyś robić? Może zrobimy coś do jedzenia?
-Masz rację
Tolga, jestem głodna po tym maratonie.
-Włączę
muzykę.
Pięć minut
później tańczyli w takt GRACE KELLY po całej kuchni, Tolga obejmował Ritę
ubraną w jego koszulę, która sięgała jej praktycznie do kolan. Nienawidził
kiedy zasłaniała swoje piękne ciało, ale nie wiedział dlaczego w ogóle to robi.
Nigdy nie kochali się nadzy, to znaczy… ona, bo on zawsze był rozebrany, Rita
zaś miała na sobie długą koszulę lub podkoszulek.
W końcu
zabrali się za kolację. Rita rozbiła jajka i chciała je ubić razem z mąką, ale
Tolga podszedł do niej i zaczął się o nią ocierać.
*****
-Taki z
ciebie kucharz, a nic nie zrobiliśmy. – poskarżyła się Rita.
-Zdecydowanie
bardziej wolę się z tobą bzykać niż stać przy garach.
Nienawidziła
tego słowa. Budziło w niej odrazę do własnego ciała, ale nie wiedziała jak mu
to powiedzieć. Nagle usłyszeli jak ktoś otwiera drzwi na dole. Tolga szybko
wstał i podbiegł do okna.
-To Alex!
Wrócił wcześniej!- chłopak panikował.
-Spokój,
tylko on nas może uratować. – mówiła cicho Rit ma.- Ubiorę się szybko ty też to
zrób, zanim przejdzie przez ogród i otworzy drzwi, ja zdążę wejść do piwnicy i
wyjdę tylnym wyjściem. Wyluzuj Tolga bo się domyśli, że coś jest nie tak. Ok,
ubrana jestem teraz ukryj szybko opakowania po gumkach ja lecę. Hej!
Rita zbiegła
szybko do piwnicy i nasłuchiwała czy Alex już jest w domu. Usłyszała dźwięk
otwieranych drzwi. Chciała już wyjść kiedy usłyszała słowa starszego brata.
-Tolga!!! Czyś
ty kompletnie ochujał?!- krzyknął.
-Co ci się
dzieje ?! Opanuj się, bo sąsiadów pobudzisz. O co chodzi ?
-O co? O co?!
O Klarę chodzi geniuszu!
-Co z nią?
–Tolga nie wiedział czy Rita już wyszła czy nie, a nie chciał, żeby dowiedziała
się o jego małym skoku w bok. Nie byli parą, ale od pewnego czasu starał się,
aby ona czuła się jak najlepiej. Nie chciał robić z niej dziwki czy przygody na
kilka nocy.
-Nie
odbierasz od niej telefonów i SMS’ów. Wiesz co się z nią dzieje?
-Nie i jakoś
mnie to nie interesuje. Dziewczyna nie zna umiaru i nie rozumie słowa DOŚĆ.
-To może
zainteresuje cię to, że jest w ciąży kretynie.
Chłopak
oniemiał, natomiast Rita wybiegła na tyły ogromnego domu i szybko przeskoczyła
przez płotek oddzielający dwie posiadłości. Była załamana słowami Alexa. Miała
nadzieję, że Tolga jest jej wierny, a przynajmniej, że będzie zabezpieczał się
z innymi dziewczynami. Specjalnie dla niego zaczęła brać tabletki
antykoncepcyjne i środki powstrzymujące okres. Zmieniła się dla niego,
okłamywała rodziców i zgodziła się na ten cały chory układ. Nie byli rodziną,
ale w oczach innych on był jej kuzynem. Synem siostry Alana, ojczyma Rity. Wszystkie fakty zaczęły do niej w końcu
docierać. Teraz wszystko się zmieni, ona musi pierwsza to zakończyć i zacząć
żyć na nowo. Załamana oparła się o drzewo i spuściła głowę. Nagle usłyszała
szelest liści, było jej już wszystko jedno, czy ktoś ją rozpozna czy nie.
Romans jest już skończony.
-Ile to już
trwa ?
Od razu
rozpoznała głos przyjaciela Tolgi, Tatuma.
-Siedem
miesięcy, ale to już przeszłość.
-Tak właśnie
myślałem. Nie boisz się, że powiem o tym komuś?
-Wszystko mi
jedno.- wzruszyła ramionami.- Już za późno na jakiekolwiek groźby. Tolga będzie
ojcem.
-Klara?
-Tak…
W tym samym
czasie Tolga krążył po domu jak zwierzę w klatce. Zadzwonił do Klary i słowa
brata okazały się prawdą. Zastanawiał się czy Rita słyszała ich rozmowę.
Próbował się do niej dodzwonić, ale miała wyłączony telefon. Miał ochotę
zadzwonić do wujka, ale nie mógł wymyślić powodu w sprawie jakiej mógł dzwonić
do Rity. Uświadomił sobie, że sypiał z nią siedem miesięcy i tak naprawdę nic o
niej nie wiedział, ale jutro była niedziela więc wybierze się do wujostwa pod
pretekstem odwiedzin swojej chrześniaczki . A
jeśli ona słyszała tą rozmowę? Pomyślał. Stanął nagle przerażony. Ona nigdy
mu tego nie wybaczy, zerwie z nim kontakty i już nigdy się do niego nie
odezwie. Już nigdy nie dotknie jej brązowych włosów, nie obejmie, nie poczuje
jej podniecenia kiedy był w pobliżu. Nie wiedział jakie uczucie go przepełniło,
ale był pewien, że musi rozwiązać wszystkie sprawy i być z Ritą.
*****
Klara… wysoka
blondynka z przesłodzoną twarzyczką. Same problemy. Tolga nie rozumiał teraz
jak mógł się z nią spotykać mając koło siebie taką fantastyczną kobietę jak
Rita.
-Zabezpieczałem
się sypiając z tobą.
-Ale pod
prysznicem nie.
Chłopak
przeanalizował wszystkie za i przeciw, starał sobie przypomnieć jak to było,
ale przed oczami miał cały czas piękne nogi Rity. Z nią nie zabezpieczał się
już pół roku. Z Klarą przespał się miesiąc temu na imprezie w jej domu i
później jeszcze kilka razy, kiedy Rita wyjechała przeprowadzić wywiad z jakimś
aktorem. Klara i je koleżanki odwiedziły restauracje gdzie był szefem kuchni.
Wydawało mu się wtedy, że to w porządku w końcu nie obiecali sobie dozgonnej
wierności lub coś w tym stylu.
-Czego
oczekujesz ode mnie?- zapytał.
-Ślub. Huczne
wesele. Urodzę ci dziecko, a ty zapomniesz o swojej kochance.
-Skąd o niej
wiesz?!
-Nie ważne.
Jesteś dorosłym mężczyzną masz 24 lata, po co ci małolaty jeśli możesz mieć prawdziwą
kobietę przy sobie. Nasze dziecko nie może wychowywać się bez rodzica.
-Co chcesz mi
przez to powiedzieć?
-Jeśli nie
będziemy wychowywali dziecka jako rodzina to usunę zarodek. Mam jeszcze taką
możliwość.- dziewczyna mówiła beznamiętnym tonem, tak jakby rozmawiali o
zakupach.
-Nie możesz
mnie do tego zmusić. Przecież ja cię nie kocham, nie czuję nic do ciebie.
-Mogę
spokojnie bez tego żyć.
-Czy mogę się
zastanowić?
-Masz dwa
tygodnie.
*****
CZTERY
MIESIĄCE PÓŹNIEJ…
Zwykłe spotkanie u wujka i cioci.
Zwykłe spotkanie…. Z nim …. Rita powtarzała to jak mantrę od rana.
Denerwowała się strasznie. Nie widziała Tolgi już cztery miesiące. Podobno
zaręczył się z Klarą i planują za dwa miesiące szybki ślub. Bała się, że jeśli
ją zobaczy mógłby się czegoś domyślić, ale uspokoiła się kiedy ubrała w dużą
niebieską koszulę i czarną spódnicę. Wyglądała tak jak zawsze z kilkoma
kilogramami więcej.
-Zbieraj się
kochanie.- Alan wszedł do jej pokoju i pomógł zabrać torbę. Piętnaście minut
później byli już na miejscu.
Wujek i
ciocia przywitali się z rodzicami Rity i z dziewczyną. Ona zaś czekała na
moment kiedy on wyjdzie, ale nic takiego się nie stało. Za to Alex przyglądał
jej się nad wyraz z przesadną uwagą. Kiedy wszyscy zaczęli wchodzić do salonu,
Rita wiedziała już dlaczego Tolga nie wyszedł do nich, był zajęty swoją
narzeczoną. Dziewczyna spuściła wzrok i usiadła na miejsce.
Kiedy ją
zobaczył, wydawało mu się, że kiedy popatrzył na nią to zobaczył anioła. Bardzo
smutnego anioła, na twarzy schudła, ale jej ciało wydawało mu się jakieś inne.
Kiedy zasiedli do stołu jego mama zapytała:
-Chcecie
kawę?
Rita
poderwała głowę i szybko zaprzeczyła, nawet troszkę zbladła. Siedzący obok niej
Alex spytał czy wszystko w porządku. Odpowiedziała mu, że tak, ale nie lubi
zapachu kawy. A to dziwne... Zaraz,
zaraz!!!
-RITA!-krzyknął
Tolga i zerwał się z miejsca. Podbiegł do niej i siłą zepchnął z krzesła i
zaciągnął do swojego pokoju.
-Ty…ty…-
próbował znaleźć słowo opisujące jego uczucie do niej w tej chwili.
-Słucham cię
Tolga.
-Kiedy
zamierzałaś mi powiedzieć?
-Co takiego?
– zapytała pobladłymi wargami.
-Jak to co?!
Że jesteś w ciąży! Myślałaś, że się nie domyślę!
-I co zrobisz
? Nic! Masz narzeczoną i dziecko w drodze, mną się nie musisz przejmować,
urodzę je, ale nie bój się nie przyznam się, że to twoje dziecko. Zresztą …
Tatum postanowił mi pomóc.
-Tatum ?! Co on
ma z tym wspólnego?
- Nie krzycz.
Nie można krzyczeć na kobietę w ciąży.
-Przepraszam.
Powiedz mi proszę, co Tatum ma wspólnego z twoim życiem.
Rita milczała
chwilę i wpatrywała się w jego twarz. Kochała go całą sobą, ale nie mogła mu
przeszkodzić w jego szczęściu. Jeśli przyznali by się rodzicom do romansu
prawdopodobnie już nigdy by się nie zobaczyli lub musieli by razem uciekać. Nie
chciała dla niego i dziecka takiego życia więc podjęła najlepszą decyzję jaką
mogła.
-Tatum
zgodził się uznać dziecko za swoje i poślubić mnie. Będzie je wychowywał i
kochał jak swoje własne, które zresztą bardzo chciał by ze mną mieć. Nie mogę
żądać od ciebie takiego poświęcenia. Tatum wyznał mi miłość i oświadczył mi się
dwa tygodnie temu.
Tolga
wciągnął głośno powietrze i usiadł ciężko na łóżku, w jego oczach pojawiły się
łzy. Łzy bezradności …
![]() |
| TOLGA |
![]() |
| TATUM |
![]() |
| RITA |




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz