piątek, 28 lutego 2014

ROZDZIAŁ PIĄTY

Położyłam różę na tylnym siedzeniu FordaMustanaga i usiadłam koło Ericka. Czy on wie o stołówce? Jeśli tak to jest świetnym aktorem. Podjechaliśmy pod dom, ale brama była zamknięta. Wstukałam pin do tabletu przy okazji wyjaśniając Erickowi, że nie ma jeszcze w domu Ascanio ale za kilka minut powinien wrócić. Zaprosiłam go do kuchni i spytałam czy chce coś do picia. Wyraźnie był skrępowany, więc przejęłam inicjatywę i zrobiłam popcorn, nalałam nam soku z pomarańczy i zaprowadziłam do mojego pokoju na piętrze.
-Idę się przebrać, za 15 minut wracam.- powiedziałam i wyjęłam z szafy krótkie hawajskie spodenki i białą koszulę. – Rozgość się.
-Mogę obejrzeć album.- wskazał na komodę.
-Eeee… no wiesz…- zawahałam się, ale przecież nie zje mi tych zdjęć, a być może co zrozumie.-No dobrze tylko proszę uważaj na album.
-W porządku, dziękuję.
Weszłam do łazienki i zaczęłam się rozbierać, umyłam się szybko i ubrałam, kiedy wyszłam Erick oglądał jeszcze moje zdjęcia. Siedział w fotelu, nogę miał założoną na kolano i kciukiem gładził dolną wargę. Odchrząknęłam, spojrzał na mnie  z uśmiechem i zabrał się do dalszego oglądania.
-Kim jest ten chłopak z tobą na plaży?
-Hmmm… to Blaise, chłopak mojej przyjaciółki Scharlotty. – wskazałam na filigranową brunetkę całującą mój policzek.- To są chyba moje urodziny.
-A ta kobieta?- pokazał zdjęcie na molo z moją mamą, ona w stroju kąpielowym, a ja owinięta chustą  z ogromnym kapeluszem zgiętym z boku do którego przytulała się mama.
-To moja mama, Ewelina. Pracuje w sądzie koronnym w Anglii, to są moje drugie urodziny z nią.
-A które?
-Szesnaste, a to… –wskazałam na zdjęcie obok.- Jest Absalon. Widzisz jak patrzy na Scharlottę?
-Zakochany?
-Raczej wkurzony, zabrałyśmy jego spodnie z przymierzalni i powiesiłyśmy na drzewie niedaleko plaży dla nudystów.
-Podłe…- zaśmiał się Erick. – O zaczyna się wesołe miasteczko. Gdzie to było?
-Niech się zastanowię… hmmm…. Chyba w Alton Tower Resort. Tydzień po moich urodzinach.
-A ten chłopak?
-To Gideon, mój były chłopak.
-Były ?!
-No wiesz… ja jestem tu, on tam. Kilometry i… - zawahałam się, Erick to wyczuł. Odłożył album i popatrzył na mnie.
-Co ty tu robisz, Rozalindo?- zapytał.
-To znaczy?!- zaskoczona jego pytaniem uniosłam głos.
-Jesteś czystej krwi Angielką. Lądujesz w Nowym Orleanie w szkole artystycznej, nie najlepszej, ale dobrej, chociaż kilka kilometrów od twojego domu, willi, znajduje się elitarna szkoła dla takich osób jak ty. Proszę, wytłumacz mi co się stało? Możesz mi zaufać, nie jestem jak wszyscy.- zbliżył się do mnie na łóżku, a ja drgnęłam od ciepła jego ciała niedaleko mnie. Odsunął się, ale dalej wpatrywał się we mnie.
-To długa historia i nie jest przyjemna.
-Mam czas.- nalegał z uśmiechem.
-Od końca czerwca tego roku chodzę do terapeuty, psychologa. Nazywa się dr Claudia Perez, pomaga mi w przezwyciężeniu nerwicy i… - wzięłam głęboki oddech.- …i zaprzestaniu autoagresji.
Erick spojrzał na mnie z wytrzeszczonymi oczami. Jego wzrok powędrował na moje ramiona zasłonięte białą koszulą.
-Ja… czasami mam ataki, które przerażają moich rodziców. Przestaję oddychać… po prostu zapominam jak to się robi, czasami drapię się do krwi, nie czuję bólu w takich sytuacjach, więc zmusza, się do poczucia jakiegokolwiek bodźca. Dr Claudia przeprowadziła się z nami do Francji, spotykam się z nią raz w tygodniu, zwykle jest to środa lub czwartek po lekcjach.
-Czy ty… zawsze tak byłaś? To znaczy… zawsze to sobie robiłaś?
-Nie. Jak zaczęłam ci mówić, zaczęło się to w czerwcu tego roku…- zasłoniłam twarz dłońmi i powiedziałam cicho.- Jeśli chcesz wyjść, zrozumię…
Kiedy rozchyliłam palce on nadal siedział koło mnie, kąciki jego ust uniosły się i przechylił głowę.
-Dlaczego ?- zapytał –Dlaczego to sobie robisz?
-Ja… nie mogę ci tego powiedzieć.
-Okej, rozumiem. Może następnym razem, ale odpowiesz mi jeszcze na jedno pytanie?
-Jakie?- spytałam łagodnie.
-Jak daleko, gdzie jeszcze to sobie robisz?
Schyliłam głowę i wstałam z łóżka, nie byłam pewna czy mogę mu aż na tyle zaufać, ale jeśli Ascanio go lubi to znaczy, że może ja też powinnam. Odwróciłam się do niego i zaczęłam rozpinać koszulę. Kiedy zrzuciłam ją z siebie, miałam tylko czarny biustonosz z zamkiem i ćwiekami rozchodzącymi się ze środka na boki. Odsłoniłam blizny na ramionach, klatce piersiowej brzuchu i nieco niżej pępka. Erick wyprostował się gwałtownie i odwrócił wzrok. O nie…! Wystraszyłam go. Wiedziałam, że tak się to skończy. Schyliłam się po koszulę i założyłam ją szybko zapinając się pod samą szyję.
-Przepraszam. Nie chciałam cię przestraszyć.
-Rozalindo…- powiedział łagodnie i wstał z łóżka.- Możesz być pewna, że nikomu o tym nie powiem, a plotki  na twój temat w szkole, są podłe i ten który je wymyśla powinien się modlić, żebym go nie znalazł, bo jeśli tak się stanie, zduszę te plotki w zarodku, niezależnie od ich wielkości.
-Erick, zrozumiem jeśli będziesz chciał teraz wyjść, lub nie odzywać się do mnie. Nie musisz udawać. Ja…
-Nie udaję Rozalinda, teraz już wiem, nie do końca rozumiem, ale wiem. Jeśli mogę chcę ci pomóc, jeśli chcesz… oczywiście.  
Podeszłam do niego i wyciągnęłam dłoń w jego stronę. Chciałam dotknąć jego policzka, ale jeszcze nie dałam rady. Może już nigdy to się nie stanie. Podałam mu album, wziął go chętnie i zaczął oglądać zdjęcia. Wypytywał o moich przyjaciół z Anglii. Pokazałam mu zdjęcia z Absalonem na szkolnym korytarzu, zdjęcia z Scharlotą w moim dawnym pokoju, kilka wspólnych zdjęć całej naszej paczki na koncercie Madonny, kiedy jestem pochłonięta pocałunkiem Blaise’go i wiele, wiele innych. Na końcu albumu było moje zdjęcie z wymalowaną twarzą, pół czarna, pół biała, posyłającą całusa fotografowi, a pod nim zdjęcie Ericka z podpisem „KAWOWY PRZYPADEK”. Zaśmiał się i odłożył album na półkę. Zatrzymał się na chwilę przy oknie i patrzył w przestrzeń.
-Dziękuję za różę, wygląda pięknie w moim pokoju.
-Pasowałaby bardziej biała lub niebieska.
-Nie, czerwona jest piękna.
W tej samej chwili usłyszeliśmy głos Ascanio, zawiadomił nas, że jest na dole i za chwile wejdzie na górę. Uśmiechnęłam się do Erica, założyłam kosmyk białych włosów za ucho. Nie mogłam oderwać od niego wzroku i wtedy zadzwonił mój telefon. Erick machnął ręką i wyszedł z mojego pokoju.
JA: Halo?
S: Co się z tobą działo, kobieto??
JA: Mnie też miło cię słyszeć.
S: Kara, nie wiem co ty zrobiłaś, ale z Gideonem jest coraz gorzej.
Zerwałam się z łóżka.
JA: Co się dzieje?!
S: Zaczął pić i bierze w żyłę częściej niż to robił. W nocy budzą go koszmary i krzyczy, że to jego wina, że odeszłaś.
JA: Nie to nie o to chodzi, to nie jest jego wina. Muszę po prostu zacząć nowe życie, tu we Francji, a stare w Anglii porzucić.
S: Mnie i Blaise’go też, oboje się o ciebie martwimy. Absalon wychodzi z siebie, zęby dowiedzieć się gdzie zniknęłaś, Lucke czeka na wiadomości od ciebie. Twoja matka jest praktycznie co tydzień w Anglii, a ciebie  nie ma. Myślisz nie zastanawia to ludzi, ja już dłużej nie mogę.
JA: Scharlotta ja naprawdę nie mogę sobie teraz pozwolić na kontakty z Anglią. Kocham was, bardzo was kocham, obiecuję, że wyślę do was wszystkich listy ze zdjęciami.
S: Nie chodzi mi o naszą paczkę, my mamy siebie i świadomość, że tam gdzie jesteś, jesteś bezpieczna. Chodzi o Gideona który jest załamany i coraz to bardziej się stacza. Za chwilę to on będzie potrzebował sesji z panią Claudią, a nie ty.
JA: Nie oceniaj mnie. Wiesz, że ucieczka to było jedyne wyjście. Nie chciałam, rodzice nalegali, ale nie żałuję. Dopóki Chris jest na wolności ja nie mogę spać spokojnie, a w Anglii nie wychodziłabym z pokoju, chociaż pewnie nawet w nim nie czułabym się bezpiecznie.
S: Kara, nie mogę dłużej rozmawiać. Zadzwonię do ciebie jeszcze w tym tygodniu. Na razie.
Nie spytała nawet czy miałam ataki, chyba zaczynam tracić przyjaciół. Łzy napłynęły mi do oczu kolejne dwa kroki w tył.  Muszę coś wymyślić. Kocham Gideona, nie mogę pozwolić, żeby sobie coś zrobił z mojego pieprzonego powodu. „Gideon i Rozalinda” tak przedstawiali nas znajomi, „ZAWSZE I NA ZAWSZE… RAZEM”.

                                                 
FORD MUSTANG 
                                                               

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz